piątek, 23 września 2011

Szelki i plansze

W Szelkach Jerzy Szyłak i Wojciech Stefaniec przedstawiają dalszy ciąg historii opowiedzianej w Szmince (2003), nazwanej przez Pawła Dunina-Wąsowicza najbrutalniejszym komiksem polskim. Nadkomisarz Michał Pawluk musi stawić czoła temu, że w czasie obławy na seryjnego mordercę kobiet, zginął jeden z jego podwładnych, że schwytany podczas tej obławy człowiek powiesił się w celi, że przeniesiona z Warszawy komisarz Nowak wykorzystuje ten fakt, by zająć jego stanowisko i z tym, że jego życie osobiste nie będzie już takie samo.




10 komentarzy:

Anonimowy pisze...

O kurwa! Plansze masakra!!! I już za tydzień będę miał komiks w łapach. Super!

jaszczu pisze...

Masakrator!

hds pisze...

Patrzę i nie wierzę!!! Rewelka!!!

Anonimowy pisze...

Bardzo nam się podobają plansze, które tutaj prezentujesz. Cieszymy się, że "upodlająca wielkich artystów" umiejętność tworzenia "pleców konia" nie zanika. Jak tylko komiks trafi do Katowic kupujemy go!
pzdr.
G.Becla&Z.Tomecki

rozbawiony wypisywanymi bredniami pisze...

Masakra? Rewelka? Z jakich powodów? Że co - że malowane, to takie fajne? Przecież na tych planszach nic się nie dzieje. Cały czas w ten sam nudny sposób pokazywane postacie i gadające głowy. Rysownik nie potrafił wprowadzić większej dynamiki w sposobie prezentacji sceny i kadrowania osób? A może bał się, że farby mu się rozleją?

Jakub pisze...

Formalnie to ładna i poprawna akademicka nuda. Ten plus, że Autor może właśnie rozlewać te farby i nikt mu nie zarzuci braku warsztatu. Co akurat nie jest znów żadnym zarzutem... Ale jednak dla mnie to nie "rewelka" ani nie "masakra". Ślizgacie się szanowni blogerzy po powierzchni;).

Anonimowy pisze...

Rozbawiony czy Twoja ocena wynika z tego, że czytałeś już "Szelki" i wiesz, że prezentowane plansze nijak nie wspierają fabuły odstając od niej formą, klimatem i charatając ją "końskim zadem", czy tylko brakuje ci oczojebnych fajerwerków i strzałów z przysłowiowej dupy? Bo nie bardzo rozumiem Twą ocenę

Akademizm :-)? Zapraszam na jakąkolwiek wystawę prac studentów na jakiejkolwiek asp w Polsce.
Choć zgadzam się z tobą Jakub, że studenci asp powinni mieć opanowany taki warsztat zanim przejdą na "wyższe" poziomy sztuki czy jak ktoś woli artistik pitu-pitu

Z.Tomecki

Maciej Pałka pisze...

O, ciekawa wymiana zdań, do której jednak merytorycznie nie dołączę zanim nie przeczytam komiksu. Jak wszyscy wiemy, komiks to oprawa graficzna adekwatna do treści. Mnie zaciekawiło. W tym fragmencie Stefan ładnie pokazał kolegom z ASP (studentom i profesorom) jak się maluje komiks porywając się na plecuchy konia. A to dopiero zajawka. Album ma prawie 100 stron.

Co do formy - widać, że Stefan się rozmalował i nie poskąpił farby. W takiej ilości farby to można się ślizgać nawet wgłąb!

Maciej Pałka pisze...

Ej, poprawcie mnie jeśli się mylę, ale czy na tych planszach nie rozmawiają ze sobą dwa... STEFANY? :)

Momentalnie wybaczam łysinę Pawluka!

Jakub pisze...

Z. Tomecki. Dzięki, bywałem. Czasem bywam, jak chcę się ponudzić:).
Jak to jest właśnie przy tych akademickich planszach, które mają moim zdaniem ogromny potencjał - bardziej w postaci autora i jego możliwościach, niż same w sobie.