
czwartek, 13 marca 2008
niedziela, 9 marca 2008
sobota, 1 marca 2008
Sen o spadaniu
Sen o spadaniu 06. 02. 2007
Komiks ten powstał zaraz po Alveum (2006). Był pewną formą natchnienia wywołaną skończeniem albumu o wampirze geju i jego niespełnionej miłości. Co do samego komiksu pt. Sen o spadaniu. Jego historia powstania jest dość ciekawa.
Pewnego razu miałem sen (zaczyna się jak tania historyjka usprawiedliwiająca nie dociągnięcia fabularne), w którym szedłem obwodnicą łączącą dwie miejscowości. Była dość późna pora (podejrzewam, że moment mojego sennego spaceru obwodnicą był adekwatny do czasu rzeczywistego). Po drodze znajdował się przejazd kolejowy i budka dróżnika. Jej drzwi były otwarte, więc wszedłem sprawdzić czy przypadkiem nic się nie stało dróżnikowi. Wewnątrz nie było nikogo. Samo wnętrze przypominało raczej galerię, a niżeli miejsce strażnika kolejowego. Przyglądając się wystawie uważnie, dostrzegłem nazwisko autora prac, był to Wojciech Stefaniec, czyli ja sam.
Podsumowując, można uznać, że powyższe plansze były już prezentowane zanim zostały stworzone. Widziałem je, ba....... przyglądałem się im, zanim jest „zmaterializowałem”.
Co do samego testu. Komiks pierwotnie miał być niemy, ale nie mogłem się powstrzymać, aby dodać jakiś tekst. Przypomniałem sobie o Opowieściach fantastycznych Dostojewskiego, które w dużej mierze traktowały o sennych doznaniach: „Petersburskie senne widziadła wierszem i prozą”, „ Sen śmiesznego człowieka”, „O niebezpieczeństwie pogrążania się w ambitnych snach” (wszystkie tytuły w tłumaczeniu Marii Leśniewskiej). To tylko kilka dosłownych tytułów (dosłownych, bo traktujących o śnie już w samym tytule) zawartych w zbiorku opowiadań Fiodora Dostojewskiego, wydanych przez Wydawnictwo Literackie w 2003 roku, z których wybrałem fragmenty tekstu.
Pewnego razu miałem sen (zaczyna się jak tania historyjka usprawiedliwiająca nie dociągnięcia fabularne), w którym szedłem obwodnicą łączącą dwie miejscowości. Była dość późna pora (podejrzewam, że moment mojego sennego spaceru obwodnicą był adekwatny do czasu rzeczywistego). Po drodze znajdował się przejazd kolejowy i budka dróżnika. Jej drzwi były otwarte, więc wszedłem sprawdzić czy przypadkiem nic się nie stało dróżnikowi. Wewnątrz nie było nikogo. Samo wnętrze przypominało raczej galerię, a niżeli miejsce strażnika kolejowego. Przyglądając się wystawie uważnie, dostrzegłem nazwisko autora prac, był to Wojciech Stefaniec, czyli ja sam.
Podsumowując, można uznać, że powyższe plansze były już prezentowane zanim zostały stworzone. Widziałem je, ba....... przyglądałem się im, zanim jest „zmaterializowałem”.
Co do samego testu. Komiks pierwotnie miał być niemy, ale nie mogłem się powstrzymać, aby dodać jakiś tekst. Przypomniałem sobie o Opowieściach fantastycznych Dostojewskiego, które w dużej mierze traktowały o sennych doznaniach: „Petersburskie senne widziadła wierszem i prozą”, „ Sen śmiesznego człowieka”, „O niebezpieczeństwie pogrążania się w ambitnych snach” (wszystkie tytuły w tłumaczeniu Marii Leśniewskiej). To tylko kilka dosłownych tytułów (dosłownych, bo traktujących o śnie już w samym tytule) zawartych w zbiorku opowiadań Fiodora Dostojewskiego, wydanych przez Wydawnictwo Literackie w 2003 roku, z których wybrałem fragmenty tekstu.
czwartek, 21 lutego 2008
Ojciec Tymoteusz

Ojciec Tymoteusz
Komiks, którego skończyliśmy razem z Łukaszem Bogaczem w 2006 roku jest moją pierwszą taką dużą formą komiksową. Ciekawostką jest, że Łukasza poznałem dopiero po skończeniu ostatniej strony tej historii. Cały komiks powstawał po przez kontakt internetowy.
Całość można zobaczyć tutaj http://www.komiks.gildia.pl/tworcy/lukasz_bogacz/bies
Całość można zobaczyć tutaj http://www.komiks.gildia.pl/tworcy/lukasz_bogacz/bies
piątek, 15 lutego 2008
poniedziałek, 11 lutego 2008
niedziela, 10 lutego 2008
Szkice cd...




Malarze. Od góry: Oskar Kokoschka, Gustav Klimt, Edward Munch, Henri de Toulouse-Lautrec, Jerzy Duda-Gracz, Stanisław Ignacy Witkiewicz.
czwartek, 7 lutego 2008
Szanowny i Komiksowa Niedziela

3 lutego 2008 o godzinie 15:15 w warszawskiej Kawangadzie odbyła się oficjalna premiera komiksu "Szanowy", jak również spotkanie z moją skromną osobą i jeszcze skromniejszym Bartoszem Sztyborem (chociaż poszło chyba po 4 piwa na głowę na koszt knajpy, więc tacy do końca skromni nie byliśmy:). Rozmawialiśmy na tematy wszelakie z ludźmi którzy przybyli na spotkanie. Ponieważ tematem imprezy był "Szanowny", musieliśmy dawać jakiś wywiad, co nie za bardzo mi pasowało:/ i promować komiks, co niezbyt dobrze nam wychodziło, ale się staraliśmy:)
Nie była to jednak w głównej mierze promocja komiksu. Tym spotkaniem zapoczątkowała została inicjatywa "Komiksowa Niedziela", która będzie odbywać się co miesiąc. 2, albo 8 marca odbędzie się kolejna edycja KN. 3 lutego było sympatycznie. Jak na pierwszą edycję, która była zorganizowana praktycznie w niecały tydzień, to atmosfera była miła.
W tym miejscu, chciałem podziękować organizatorom za zaproszenie. Pawłowi Timofiejukowi za wydanie „Szanownego”, niezłą sobotę:) i Komiksową Niedzielę; Kawangardzie za możliwość wystawienia prac, a w szczególności dziękuje panu Łukaszowi, który miło mnie zaskoczył, oj bardzo miło:) Nie ukrywam, ciężko było podjąć tą decyzję. WIELKIE DZIEKI również dla Bartosza Sztybora za niezłą współprace aaaaaaaajjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjt.
Nie była to jednak w głównej mierze promocja komiksu. Tym spotkaniem zapoczątkowała została inicjatywa "Komiksowa Niedziela", która będzie odbywać się co miesiąc. 2, albo 8 marca odbędzie się kolejna edycja KN. 3 lutego było sympatycznie. Jak na pierwszą edycję, która była zorganizowana praktycznie w niecały tydzień, to atmosfera była miła.
W tym miejscu, chciałem podziękować organizatorom za zaproszenie. Pawłowi Timofiejukowi za wydanie „Szanownego”, niezłą sobotę:) i Komiksową Niedzielę; Kawangardzie za możliwość wystawienia prac, a w szczególności dziękuje panu Łukaszowi, który miło mnie zaskoczył, oj bardzo miło:) Nie ukrywam, ciężko było podjąć tą decyzję. WIELKIE DZIEKI również dla Bartosza Sztybora za niezłą współprace aaaaaaaajjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjt.
Powyższa ilustracja to jedna z propozycji plakatu, która nie została zaakceptowana. Zatwierdzono ten:

niedziela, 6 stycznia 2008
czwartek, 3 stycznia 2008
"Impresja eko-logiczna"



Komiks powstał na początku 2007 roku.
To było tak. Najpierw powstał scenar bez tekstu. Z założenia o pewnym "bohaterze". Dostał go Stefan do narysowania. Zrobił go z ful odlotem. No więc pojawiła się potrzeba zrobienia do tego tekstu jakiegoś. No i powstał tekst. Z dwiema wersjami zakończenia - dla mięczaków (Stefan) i dla twardzieli (ja). Potem leżało to i leżało, aż w wyniku zbiegu okoliczności poleciało na konkurs MFK 2007. No, a teraz tu i wleciało. W międzyczasie Olaf Ciszak zrobił wersję bez słów, którą można podziwiać w pewnej antologii.
T.
niedziela, 30 grudnia 2007
sobota, 29 grudnia 2007
Szkice
Szybkie szkice pozwalają na wyrobienie sobie pamięci wzrokowej. Ogarniają całość taką jaką jest w rzeczywistości, jednocześnie wyłapując najważniejsze cechy otoczenia. Pomagają również rozgrzać i rozluźnić rękę przed przystąpieniem do konkretnej pracy.
Osobiście upodobałem sobie twarze ludzi kultury, sztuki, nauki i polityki. Zmarszczki i rysy budujące przede wszystkim wyrazy emocji, jak również uczucia tworzące fizjonomię człowieka, mówią same za siebie.





Osobiście upodobałem sobie twarze ludzi kultury, sztuki, nauki i polityki. Zmarszczki i rysy budujące przede wszystkim wyrazy emocji, jak również uczucia tworzące fizjonomię człowieka, mówią same za siebie.







Święty Mikołaj został wykonany na zlecenie
wydawnictwa Timof i Cisi Wspólnicy.
wydawnictwa Timof i Cisi Wspólnicy.
Witam!
Od razu do rzeczy.
Nie potrzebuje publikować mojego życia na łamach witryn internetowy i tym samym zaznaczać swoje istnienie. Nie mam zamiaru zaśmiecać serwerów bzdurami, które nijak się mają do rzeczywistości. Nie potrzeba mi również opowiadać o szaleństwach, miłościach i pragnieniach w jawnym pamiętniku, do którego można wchodzić i wychodzić kiedy się chce i panoszyć się po nim jak po hmmmmm...... internecie:). Nie chce również zanudzać o problemach typu „dzisiejszy dzień minął tragicznie”.
Więc do czego jest ten blog? Na pewno nie dla tego, że to trendi czy jazzy (już same te określenia mnie wkurzają). Nie dlatego, aby zainteresować swoja osobą i nie aby wciskać ludziom kity. Nie moje życie prywatne jest tu najważniejsze.
Przede wszystkim ten blog to portfolio rzeczy, które się nazbierały przez te wszystkie lata. Rzeczy, które są przerzucane z kąta w kąt, bo nie ma już dla nich miejsca w szufladach. Jak również rzeczy, które nie zostały wykorzystane przy różnych projektach i projekty rzeczy powstających.
Kto chce, niech przegląda, ale buty niech zostawi przed wejściem.
PS.
Dziękuję tym, którzy mnie namówili do tego bloga i tym, którzy mi pomogli przy jego modyfikacji.
Od razu do rzeczy.
Nie potrzebuje publikować mojego życia na łamach witryn internetowy i tym samym zaznaczać swoje istnienie. Nie mam zamiaru zaśmiecać serwerów bzdurami, które nijak się mają do rzeczywistości. Nie potrzeba mi również opowiadać o szaleństwach, miłościach i pragnieniach w jawnym pamiętniku, do którego można wchodzić i wychodzić kiedy się chce i panoszyć się po nim jak po hmmmmm...... internecie:). Nie chce również zanudzać o problemach typu „dzisiejszy dzień minął tragicznie”.
Więc do czego jest ten blog? Na pewno nie dla tego, że to trendi czy jazzy (już same te określenia mnie wkurzają). Nie dlatego, aby zainteresować swoja osobą i nie aby wciskać ludziom kity. Nie moje życie prywatne jest tu najważniejsze.
Przede wszystkim ten blog to portfolio rzeczy, które się nazbierały przez te wszystkie lata. Rzeczy, które są przerzucane z kąta w kąt, bo nie ma już dla nich miejsca w szufladach. Jak również rzeczy, które nie zostały wykorzystane przy różnych projektach i projekty rzeczy powstających.
Kto chce, niech przegląda, ale buty niech zostawi przed wejściem.
PS.
Dziękuję tym, którzy mnie namówili do tego bloga i tym, którzy mi pomogli przy jego modyfikacji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















