środa, 28 kwietnia 2010

Warszawa


EGZAMIN Z NORWIDEM
Scenariusz: Paweł Timofiejuk
Ilustracje: Wojciech Stefaniec

Komiksowy Przewodnik po Warszawie to antologia komiksów opowiadająca o stolicy Polski i jej miejskiej tkance. Jednym z komiksów jest "Egzamin z Norwidem" opowiadający o Pałacu Zamoyskich mieszczącym się przy ul. Nowy Świat 67. Komiks zbiera w jednym miejscu wszystkie elementy, z którymi kojarzy się pałac, łączy w sobie przeszłość i teraźniejszość. Mamy więc Norwida, fortepian Chopina i Uniwersytet, którego wydziały mieszczą się obecnie w tym budynku.

środa, 14 kwietnia 2010

Ciche zaproszenie









Polski komiks ma własnych braci syjamskich, a właściwie jednego twórcę, który lubi podpisywać pracę, zależnie od stylu, różnymi imionami. Poza komiksami tworzy ilustracje do książek, płyt i dla prasy. Na wystawie prezentowany jest wybór jego (ich) oryginalnych prac. (1)

Miejsce wystawy: Powiększenie, ul. Nowy Świat 27 (w podwórzu)
Otwarte codziennie od 11 do ostatniego gościa
Wernisaż: poniedziałek 19 kwietnia, godz. 19.00
Wystawa czynna od 10 do 30 kwietnia.














24 i 25 kwietnia 2010 roku po raz pierwszy na komiksowej mapie Polski zaistnieje Festiwal Komiksowa Warszawa. Impreza, organizowana przez Polskie Stowarzyszenie Komiksowe odbędzie się w Centralnym Basenie Artystycznym. Gośćmi festiwalu będą m.in. Jeff Lemire, Mateusz Skutnik, Piotr Kowalski, Maciej Łazowski, Agata Bara i Paweł Kłudkiewicz. (2)
W ramach Festiwalu Komiksowa Warszawa zobaczyć bedzie można również wystawy takich mistrzów jak:
POLSKA:
- Karol „KRL” Kalinowski, autor rewelacyjnej "Łaumy",
- Tomasza Niewiadomskiego, twórcy kultowego "Ratmana",
- Piotra Kowalskiego, ojca "Gaila".
NIE POLSKA:
- Alexandar Zograf „Pozdrowienia z Serbii”,
WYSTAWY TEMAMTYCZNE:
- 45–89. Komiks za żelazną kurtyną
- Komiks japoński
- Laureaci Grand Prix MFK
- Kartonowe ludziki,
- Komiksowy przewodnik po Warszawie








Na Festiwalu będzie miało jeszcze jedno wielkie wydarzenie. Premiera albumu "Komiksowy przewodnik po Warszawie". Album zawiera historie jednego tematu, lecz różniące się od siebie zarówno na płaczyźnie lingwistycznej, jak i w warstwie graficznej. Rzecz warta uwagi.



1. Cyt. za Festiwal Komiksowa Warszawa
2. Cyt. za Ziniol

piątek, 2 kwietnia 2010

Chrzest Polski = Chrześcijanizm


Chrzest Polski – zwyczajowa nazwa początku procesu chrystianizacji państwa polskiego. Proces ten został zapoczątkowany przez osobisty chrzest Mieszka I w 966 r. (najczęściej podawaną datą jest 14 kwietnia 966 r.), ponieważ zgodnie z ówczesnym zwyczajem ceremonia odbywała się w Wielką Sobotę...
Źródło: Wikipedia

piątek, 26 marca 2010

Polskie atomy


Na Pomorzu, w Żarnowsku (nie daleko 3miasta),lub Kopaniu koło Darłowa ma powstać pierwsza w Polsce elektrownia atomowa. Super... albo nie super. Innych opcji nie ma.

Dołączymy do elity: Argentyna, Chiny, Francja, Finlandia, Indie, Japonia, Kanada, Korea Południowa, Pakistan, Rosja, Stany Zjednoczone, Słowacja, Armenia, Brazylia, Bułgaria, Czechy, Gruzja, Kazachstan, Litwa, Meksyk, Republika Południowej Afryki, Rumunia, Słowenia, Szwajcaria, Szwecja, Tajwan, Ukraina, Węgry, Wielka Brytania, Iran, Algieria, Arabia Saudyjska, Azerbejdżan, Białoruś, Chile, Egipt, Indonezja, Jordania, Libia, Maroko, Mongolia, Oman, Wietnam, Włochy, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Hiszpania, Holandia, Niemcy, Belgia, Austria.

czwartek, 18 marca 2010

Oddech w czasach terroru

Tekst Michał Kowalski

Latem 1941 roku większość robotników przymusowych ze Słupska została osadzona w jednym miejscu. Obóz znajdował się przy ulicy Kozietulskiego i nazywano go powszechnie Schliepgrund 2. To był 3-kondygnacyjny budynek murowany oraz towarzyszący mu drewniany barak. Według spisanych po wojnie przez historyków Teresę Machurę i Iwo Malczewskiego relacji naocznych świadków warunki w obozie były bardzo ciężkie. „W salach mieszkalnych panowała niezwykła ciasnota, gdyż liczba śpiących dochodziła do dziewięćdziesięciu. Pomieszczenia były brudne i zapluskwione. Wyżywienie, przy czasie pracy trwającym 10 godzin dziennie – składało się z tygodniowego przydziału: 2.250 g chleba, 200 g tłuszczu, 150 g kiełbasy (najczęściej z koniny) oraz obiadów, których główny składnik stanowiła brukiew”. Komendantem obozu był Rudolf Hagemeister, członek NSDAP. „Pod byle błahym pozorem bił polskich robotników – mieszkańców obozu, kolbą pistoletu po głowie” – mówili później świadkowie.

Polscy robotnicy przymusowi musieli nosić specjalne oznaczenie. Miało kształt rombu. Długość boku: 4,7 cm. Wykonane z płótna. Kolor: żółty. W środku litera P. Kolor litery: fioletowy. Obwódka oznak: fioletowa. Znak P – tłumaczono „Pole”, czyli Polak. Nie „Polen”, czyli Polska. Polacy w hitlerowskich Niemczech byli bezpaństwowcami. Wszysycy Polacy musieli obowiązkowo nosić romb z P na wszystkich ubraniach wierzchnich, również koszulach i swetrach. Każdy, kto miał taki znak, zwłaszcza poza obozem, był od razu rozpoznawany. Musiał ustępować Niemcom z drogi. W każdym momencie mógł być skontrolowany. Nie było możliwości, by ktokolwiek wychodząc do miasta, pojawił się bez tego znaku. Dość szybko jednak, jak wynika ze wspomnień robotników przymusowych, Polacy znaleźli sposoby na omijanie zarządzenia. Chodziło to, by na zewnątrz móc nie nosić oznaki, a tylko w razie potrzeby szybko ją przypinać do ubrania. Stąd pojawiły się sztywne płótno i tektura z agrafką, którą można było przypiąć do ubrania, oznaka na blaszce z przylutowaną szpilką, czy oznaka na kawałku skóry ze szpilką. Jak zeznawali po wojnie robotnicy, możliwość chodzenia bez oznaczenia była dla nich chwilowym powrotem do normalności. To dawało im poczucie wolności w trudnych czasach niewoli.

W 1943 roku w obozie wydarzyła się jednak rzecz bez precedensu. Więźniowie zaczęli nosić mosiężne znaczki – guziki z wykutą literką P i przylutowaną szpilką z tyłu.Miały rozmiar 1 x 1 centymetr. Z zeznań świadków spisanych po wojnie wynika, że autorem pomysłu był jeden z robotników przymusowych – Kazimierz Krzyżanowski. Krzyżanowski rozdawał robotnikom znaczki pod warunkiem ich noszenia. Był ślusarzem, znaczki wybijał w pracy, w obozie naprawiał także zegarki. Urodzony w Kaliszu w 1916 roku, prawdopodobnie warszawiak. Był to człowiek uczciwy, ostry, nie bał się narażać na pobicie za swoje poglądy. Takie znaczki miały wiele zalet. Były podobne do niemieckich guzików, które wielu z nich nosiło w klapie, a jednocześnie spełniały wymogi oznaczenia polskich robotników przymusowych. Przynajmniej przez pierwszy rok. Człowiek ze znaczkiem, który pojawiał się poza obozem, mógł czuć się bardziej bezpieczny. Zeznanie byłego robotnika – Romana Chacińskiego: „W obozie znaczki nosiła jedna trzecia wszystkich”.

Lato 1944 roku. Niemcy zorientowali się w pomyśle Polaków i przeprowadzili rewizje pod kątem poszukiwania tych, którzy nosili znaczek. Podobne rewizje przeprowadzono również w obozie w Potęgowie. U Krzyżanowskiego znajdują całą kasetkę ze znaczkami. Zostaje zabrany. Zeznanie Juliana Gardzielewskiego: „Widziałem przed dworcem w Słupsku konwój kilkunastu więźniów skutych kajdankami, ostrzyżonych do gołej skóry i bez czapek, a wśród nich Krzyżanowskiego i dwóch innych robotników z obozu. Było wówczas zimno, a drzewa nie miały liści.” Co stało się dalej z Krzyżanowskim, nie wiadomo. Znaczek jako symbol oporu miał niezwykłe znaczenie dla osadzonych. Dali temu swój wraz podczas noworocznego potkania na przełomie 1944 1945 roku. Na ścianie baraku mieszczono wówczas wielką, odświetloną literę P. Według elacji robotników, komendant Hagemeister dowiedziawszy się o tym wbiegł na salę i zdarł go ze ściany. 8 marca 1945 roku do Słupska wkroczyli Rosjanie. Dzień wcześniej 22 robotników z obozu Schliepgrund 2 zostało rozstrzelanych.Byli zbyt niepokorni.

niedziela, 14 marca 2010

Idzie wiosna









Każdy się cieszy z okazji nadchodzącej wiosny. Każdy przywita ją na własny sposób.

niedziela, 7 marca 2010

BATMANs TRACK


W tym miejscu jak stoję, chciałem podziękować KOLOROWYM ZESZYTOM za zaproszenie do zabawy z cyku: The Batmans Track. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję.
Tytuł ilustracji pochodzi z fragmentu utwóru The Mars Volta: Goliath, z płyty The Bedlam in Goliath.

wtorek, 9 lutego 2010

Filtr Codzienności

Komiks Przygody Leszka "Filtr Codzienności" (komiks ocenzurowany).
Autorzy: Wojciech Stefaniec i Dominik Szcześniak.

Wojciech Stefaniec:
Z mojej strony, jest to komiks o rozkojarzeniu. O momentach, gdy zapadamy w głęboką fazę skupienia, która jakby... odcina nas ścianą myśli od świata rzeczywistego, odbijając bodźce zewnętrzne. Powoduje zamarcie ciała, którego energia (jak w maszynie, musi mieć gdzieś ujście, inaczej nie będzie działać poprawnie) przechodzi do mózgu, stwarzając nie pohamowany potok refleksji. Taki stan zawieszenia w czasie jest jak lunatykowanie. Po przebudzeniu nie pamiętamy co się działo przez okres naszego rozkojarzenia. Nie wiemy, co ktoś do nas mówił, nie pamiętamy co mieliśmy zrobić, nie wiemy co się działo wokół nas. Najgorsze natomiast jest to, że czasami nie pamiętamy co myśleliśmy podczas TEGO momentu. Wszystkie przemyślenia, nawet i genialne pomysły przysnęły w chwili połączenia się ze światem prawdziwym.
Co do umieszczenia naszych osób w tym komisie... Wpadłem na to, gdy omawialiśmy historię z Dominikiem. Jednogłośnie stwierdziliśmy, że ten temat dotyczy nas. My tacy jesteśmy. Nasze poglądy na temat niektórych spraw i nasze stany są tak podobne, że nie było wyjścia. Aż się prosiło, abyśmy byli bohaterami tego komiksu.
Oprócz rozkojarzenia poruszamy tutaj problem prymitywizmu mediów współczesnych, które powodują w człowieku pewnego rodzaju niechęć do życia. Jestem przekonany, że większość ludzi, która właśnie to czyta, doświadczyła lenistwa objawiającego się bezcelowym przełączaniem kanałów, nie szukając nawet tego konkretnego. Wiadomości z zakresu polityki zawsze nas denerwują, informacje o tragediach źle wpływają na nasze samopoczucie, ploteczki z dziedziny życia gwiazd nijak się mają do rzeczywistości. Media potrafią nudzić, naciągać fakty i narzucać poglądy. Ale jak nie chcesz, nie musisz oglądać.
Jest jeszcze druga strona medalu. Telewizja potrafi zahipnotyzować swoją magią. Byłem świadkiem takiego momentu. Mój siostrzeniec, 3latek, oglądał jakiś kanał dla dzieci. Był tak skupiony (rozkojarzony?) na bajce, że wszelkie nawoływania w jego kierunku w ogóle na niego nie działały. Nie reagował. Zazdroszczę czasami dzieciom tej beztroski. Ale to co oglądał...

Dominik Szcześniak:
Idea "Przygód Leszka", które miałyby być rysowane przez innych rysowników, na zasadzie "ja piszę scenariusz na zadany przez Ciebie temat" powstała właśnie podczas rozmowy z Wojtkiem. Jakoś tak dość wspólnie doszliśmy do tematu "Filtr codzienności". Scenariusz powstał ad hoc i po jego lekturze obaj stwierdziliśmy, że Leszkowe wynurzenia, marudzenia i teorie są bardzo bliskie nam obu. Jak już pisał Wojtek - każdy z nas odnalazł tam siebie. Więc całkiem możliwe, że i czytelnik będzie mógł się z pewnymi treściami zidentyfikowac, choć, bądźmy szczerzy, postać Leszka nie jest postacią, z którą identyfikować by się chciało.
Za co uwielbiem Stefana: za to, że gdy ten dostanie tekst, który powinien zająć planszę lub dwie, rozbucha ją do pięciu. I przy okazji doda mnóstwo od siebie. Bo owszem, odnaleźliśmy wspólny język tym komiksem, jednak każdy z nas opowiedział swoją historię: ja pisząc, Wojtek rysując. Można czytać to razem, jako nasz wspólny pogląd, a można i oddzielnie, bo warstwa graficzna pozostaje bardzo żywa i nie jest wtórna do tekstu.
Najlepsze, najbardziej satysfakcjonujące rzeczy powstją ad hoc. Taki morał na dziś.

Na koniec dodamy tylko, że komiks został ocenzurowany. Po prostu taka była konieczność. Zapraszamy do zabawy przy: Ideach "Przygód Leszka", które dają wolność absolutną w tworzeniu. Nikt nikomu nie wchodzi w drogę. Wolność treści i formy. Co chcieć więcej.
Pozdrawiamy serdecznie i miłej lektury.


środa, 13 stycznia 2010

niedziela, 10 stycznia 2010

czwartek, 7 stycznia 2010

środa, 30 grudnia 2009

Na nowy rok


Pod koniec roku planujemy co zmienić w nadchodzącym roku, zamiast podsumować to, co zrealizowaliśmy z pomysłów narzuconych rok temu.

wtorek, 24 listopada 2009

poniedziałek, 23 listopada 2009

Wartości vs. Wartość


"Jego broda coraz dłuższa...", "Seks uprawiamy tylko w weekend", "RETUSZ ROKU!", "Prawda, że ślicznie jej w niebieskim?", "Nowa fryzura ją szpeci", "Usunie sobie zmarszczki!", "Czy odwarzysz sie na operację plastyczną?", "Czy odessała sobie tłuszcz?", "Tą figurę zawdzięczam tylko i wyłącznie treningowi", "...adoptują kolejne dziecko", "Usunięcie ciąży we wczesnym stadium nie jest morderstwem", Wyleci z serialu, bo... urodziła dziecko!", "Rozstanie roku", "Ich związek wisi na włosku", "Ona znów imprezuje", "Widziano go w nocnym klubie", "Kolejna "kaseta porno", "Złożą mu hołd", "Chce tańczyć dla Polski", "Kto lepiej wygląda w błękicie?", "Pokłuciły się na planie filmowym", "Film zarobił już 260 milionów dolarów!", "Nagie zdjęcia gwiazdy Disneya tylko u nas", "Nie mam nic przeciwko ich związkowi", "Producenci już zapowiadają następną część", "Kiedyś go kochałem", "Ich związek dobiega końca", "Ich miłość jest burzliwa", "Chcą mieć dzieci"...

W kółko to samo. Puste zainteresowania czyimś życiem prywatnym, a raczej wykreowanym życiem prywatnym, które jest sterowane przez sztab specjalistów od wizerunku i zachowań społecznych. Pętla, będąca machiną produkującą pieniądze nikomu nie potrzebne. Lepiej się bawić, wdawać w plotki, które wytwarzają zidiociałe zainteresowania wśród ludzi notorycznie uwielbiających przyglądać się innym, a niżeli zwracać uwagę na to co dzieje się na świecie (narkomania, handel ludźmi). Nie potrafią odróżnić pijaka, od człowieka bezdomnego. Stają się aroganccy i bezduszni. Nie myślą po swojemu. Upodabniają się do swoich idoli z brukowców. Lubują się w idealnych bohaterach idealnych seriali... Najgorsze w tym wszystkim jest to, że to dla nas oczywiste. Żadna nowość. Te zachowania tak głeboko zakorzeniły sie w naszych emocjach, że stały się bezwarunkowe. Normalne. Pożerają czas. Przyćmiewają prawdzie emocje. I tak to robimy (narkomania). Życie gwiazd i ich wykreowanm świat (handel ludźmi), który hipnotyzuje swoją magią dzieci. W kółko to samo. Można zwariować, choć wydaje się, że świat już zwariował. Ale ostatnio widziałem światełko w tunelu, gdy moja znajoma oddała część swojej wypłaty kobiecie, której brakowało na chleb. To był piękny i imponujący gest. Więc... Pozdrowienia tylko dla niej.

środa, 18 listopada 2009

wtorek, 3 listopada 2009

Gąbczasta encefalopatia bydła


BSE (ang. Bovine Spongiform Encephalopathy) , czyli gąbczasta encefalopatia bydła (popularnie nazywana "chorobą szalonych krów"), dość często mylnie nazywana, zwłaszcza przez laików bądź środowisko dziennikarskie "chorobą wściekłych krów" - choroba zakaźna wywoływana przez białkowe czynniki zakaźne, tzw. priony. Priony jako czynniki zakaźne, zostały zidentyfikowane i odkryte dopiero w 1981 r. przez Stanleya Prusinera.

Chorobę stwierdzono po raz pierwszy w roku 1986, w Wlk. Brytanii.

W latach 90. byliśmy świadkami epidemii BSE na terenie Europy Zachodniej, gdzie masowo wybijano całe stada bydła, a straty wyniosły miliony euro.

Do Polski choroba szalonych krów dotarła na początku XXI wieku, ale nie nosiła znamion epidemii. Dotychczas stwierdzono kilkadziesiąt przypadków tej choroby.

Centralnym laboratorium diagnozującym tę chorobę w Polsce, mającym akredytację Unii Europejskiej jest Państwowy Instytut Weterynaryjny w Puławach. Badania mogą być również wykonywane w większości Zakładów Higieny Weterynaryjnej. Materiał do badania jest pobierany z pnia mózgu padłych bądź poddanych ubojowi przeżuwaczy. Obowiązkowi badania podlegają padłe lub zabite owce i kozy powyżej 18 miesiąca życia oraz bydło powyżej 24 miesięcy.

A mnie zastanawia, czy u rolników którzy posiadają jedną krowę również były przypadki występowania choroby szalonych krów, tak często jak w miejscach masowej hodowli? Odpady po uboju zwierząt w rzeźniach przerabia się na mączkę mięsno-kostną w formie granulatu paszowego. Granulat zawiera dużo cennego białka i dodawany do zwierzęcej karmy sprawia, że bydło szybciej przybiera na wadze i daje więcej mleka. Inaczej zmuszenie zwierząt do kanibalizmu, który powoduje nadwagę i nienaturalny cykl produkowania mleka.
Szczerze, ja też bym zwariował. Zmuszony do jedzenia innych ludzi, żyłbym w klatce z 5 innymi osobami, które mają tak mało miejsca by sie poruszać. Przecież to szaleństwo.

piątek, 23 października 2009

Zmiana czasu


W ten weekend zmieniamy czas letni na zimowy. Mało kto wie jednak, że na taki pomysł wpadł niemiecki Żyd urodzony w Słupsku. Postać niesamowita. Filolog i germanista, który znał Bismarcka, trzech niemieckich cesarzy, Karola Maya, Różę Luxemburg i dziesiątki innych słynnych postaci przełomu XIX i XX wieku. Opisał ich w książce "Menschen und Dinge" ("Ludzie i sprawy"), wydanej w 1929 roku.

sobota, 17 października 2009

niedziela, 11 października 2009

Praha


W konkursie pt.: "W sąsiednich kadrach-Polacy i Czesi o sobie w komiksie" (jury w składzie: Adam Rusek (PL), Witold Tkaczyk (PL), Tomáą Prokůpek (CZ), Tomáą "Hibi" Matějíček (CZ) oraz przewodniczący Michał Słomka (PL)), Paweł Timofiejuk i Wojciech Stefaniec zajęli III miejsce komiksem "Praha".
Publikacja nagrodzonych prac wraz z komisami polskich i czeskich artystów będzie miała premierę 6. listopada 2009 roku podczas Festiwalu Komiksu w Pradze - KOMIKSFEST! W Instytucie Polskim w Pradze będzie też można oglądać wystawę prac powstałych w ramach projektu "W sąsiednich kadrach. Polacy i Czesi o sobie w komiksie" od 2. listopada 2009 r., natomiast 6. listopada poza premierą antologii komiksów będzie też miało miejsce spotkanie z polskimi i czeskimi autorami.

Sam komiks jest alterglobalistycznym wspomnieniem, w dobie kryzysu, wydarzeń z września 2000 roku w Pradze. To zastanowienie nad naszą obecną kondycją na tle aktywności społecznej sprzed 10 lat.
Więcej informacji na tej stronie.

czwartek, 1 października 2009

From Foto...


To nie jest pijak...

sobota, 26 września 2009

poniedziałek, 21 września 2009

Japoński Reżyser = WWS


Płytę "japoński reżyser" robiliśmy dwa lata, w zasadzie robił ćwiraz - z poznania chłopak, na to wszystko trzeba spuścić zasłonę milczenia, ale w połowie roku znalazłem więcej czasu i postanowiłem wszystko dopiąć, przycisnąć, by w końcu znalazło ujście, wyjście, whatever.
Więc powstał problem klasyczny - okładka. Po kilku próbach własnych i niewłasnych, tuż przed zaśnięciem, któregoś wieczora dopadło mnie oświecenie. Tak mam. W ten sposób wymyśliłem kiedyś łazienkę u byłej teściowej na półpiętrze. Po prostu miałem klasyczne oświecenie.
W tym konkretnym przypadku w moim oświeceniu pojawiła się twarz Stefańca. Czyli broda, niechlujnie uczesane włosy, djablik w oczach. Taaaa. Widziałem już jego projekty wcześniej. Współpracowaliśmy razem przy tekstach na temat historii "Oczami bezpieki". Stefaniec (z braku zdjęć) często ilustrował je swoimi rysunkami.
Obudziłem się rano i szedłem do pracy z myślą, żeby się zgodził. I się zgodził.
Zachwyciła mnie bezproblemowa współpraca. Elastyczność gościa, oraz kreatywność, a także samo podejście: dajcie muzykę, coś pomyślimy.
Miód musiał się na koniec polać. Ale czemuż by i nie. Stefaniec to zajebisty gość. Obiecał, że jak zrobi karierę, to nie zapomni i zaprosi do swojej chaty w Barcelonie. A jak ściemni, to zawsze pozostanie nam najlepsza okładka WWS, jaką do tej pory ten zespół miał.

Michał Kowalski. Wszystkie Wschody Słońca.


Nie w Barcelonie, tylko w Szwajcarskich Alpach.
Wojciech Stefaniec.

czwartek, 17 września 2009

Lęk


Lęk to negatywny stan emocjonalny związany z przewidywaniem nadchodzącego z zewnątrz lub pochodzącego z wewnątrz organizmu niebezpieczeństwa, objawiający się jako niepokój, uczucie napięcia, skrępowania, zagrożenia. W odróżnieniu od strachu jest on procesem wewnętrznym, nie związanym z bezpośrednim zagrożeniem lub bólem.

Lęk staje się patologiczny gdy stale dominuje w zachowaniu, gdy nie pozwala na swobodę, a w konsekwencji prowadzi do zaburzeń. Reakcje lękowe tracą swoją przystosowawczą funkcję i są nieadekwatne do bodźców, a niepokój wywołują sytuacje nie mające znamion zagrożenia.

cyt.za. wikipedia

sobota, 12 września 2009

Impesja eko-logiczna


Impresja eko-logiczna

Impresja eko-logiczna muzyczna



Człowiek to taki samolub, który zawsze będzie myślał, że jest najważniejszy. Zrobi wszystko, żeby jego gatunek przetrwał, niszcząc przy tym to, co nie należy tylko do niego. Życie, którego nie docenia. Świat, który jest dla niego nie zrozumiały. Czas, którego nie może przegonić. Jest bezradny wobec planety, na której przyszło mu żyć. Stara się doskonalić swój gatunek, wmawiając sobie, że to co robi jest słuszne. Chce szybciej się poruszać, oddychać pod wodą, latać ja ptak. Nie ważne, że zniszczy inne życie, które go do tego zainspirowało. To nic. Ja chcę, ja musze, ja żądam. Bez dziękuje i przepraszam. Mam pieniądze, pozycje społeczną. Jestem lepszy od innych. Inni mnie nie obchodzą. Ja – człowiek, jestem najważniejszy!

piątek, 11 września 2009

czwartek, 3 września 2009

niedziela, 30 sierpnia 2009

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

KURWY























Nie był to ten moment kiedy powinienem krzyknąć „eureka”. Był to prawie ten moment. Umywszy ręce po wizycie w kiblu, po drodze do biurka w głowie zakołatało mi: „rzucać kurwami”, nie jako powiedzenie ale jako obraz. Obraz człowieka wyrzucającego kurwy przez okno. Zaatakowałem Stefana mailowo aby przekazał Wojtkowi, że mam pomysł na krótki komiks.
Wojtek dał znać, ze git pomysł i że robimy. Zajęło mi chyba 3 miesiące napisanie „scenariusza”, posłałem. Stefan miał rysować, Wojtek nie mógł... Problem w tym, że Wojtek zgubił „scenariusz”, który mu posłałem. Sprawdzam w „wysłanych”, w swojej skrzynce, nie ma. No dobra, jako młode i kreatywne umysły, stwierdziliśmy, że scenariusz to dla leszczy tylko, my bez scenariusza damy rade. Stefan narysował, podesłał. Ja miałem wstawić dialogi tu i ówdzie ponieważ, zarys mu przedstawiłem wcześnie,j więc wszystko ustalone itd. Okazało się, że Stefan miał do dorzucenia w tej historii coś od siebie. Dorzucił, mi się nie spodobało bo nie mogłem do tego dialogów przyłatać, no nie szło... się zdenerwowałem. On też się zdenerwował. Zrobiła się burza mózgów z tego. Doszliśmy do porozumienia. Co nieco do usunięcia i napisanie dialogów pod gotowe rysunki. Taki tego efekt.
Miłego rzucania okiem.

Paweł Kumpiniewski


Poniżej prezentujemy komiks, który ukazał się w Megazinie ZINIOL #5.





































ŁukiB krytykując ZINIOLA #5 stwierdził, że komiks "Kurwy" jest bezcelowy. Czy jest bez celu? Jak wszystkie dowcipy ma śmieszyć. A ta historia jest śmieszna. Poważnie śmieszna. Jej celem jest, aby się rozluźnić. Nie być poważnym aż do przesady. A nic tak nie zbija powagi jak dobry dowcip. Śmiech wytwarza w mózgu substancje zwaną... aaaaaaaaaaaaaaeeehhhhh.

sobota, 22 sierpnia 2009

Nielegalna


Książka pt.: Nielegalna
Autorka: Monika Przybyłek
Wydaniectwo: Novae Res